pobraneChyba utarło się w chrześcijańskiej mentalności powiedzenie  Jana Pawła II, że „święci żyją świętymi”. Życie salezjanki bł. Magdaleny Morano jest tego bardzo dobrym przykładem. Jej świętość wzrastała u boku tak wielkich ludzi Kościoła jak św. Maria Dominika Mazzarello i św. Jan Bosko.

Przyszła na świat w Piemoncie w miasteczku Chieri 15 listopada 1847 r. Miała siedmioro rodzeństwa. Jako 12 – letnia dziewczynka straciła ojca. Aby pomóc w utrzymaniu licznej rodziny, pomagała mamie w tkactwie. Kontynuowała także naukę  w szkole. Już w wieku 19 lat rozpoczęła pracę jako nauczycielka w szkole powszechnej. Zawód ten wykonywała przez 12 lat. Dzięki oszczędnemu życiu, po 11 latach pracy, zrobiła mamie niespodziankę: kupiła jej domek z ogródkiem, by mogła spokojnie spędzić starość. Przy tej okazji wyjawiła matce, że zamierza pójść do zakonu.  Z powodu wieku (miała ponad 30 lat) nie chciano jej jednak nigdzie przyjąć.

W 1878 r., gdy przebywała w Turynie, nadarzyła się okazja, żeby spotkać św. Jana Bosko. Święty od razu zauważył jej pedagogiczny talent oraz wrażliwość duchową  i pozwolił jej na wstąpienie do Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki. Rok później złożyła pierwsze śluby zakonne. Była osobą lubianą i szanowaną. Zdobyła sobie sympatię samej św. Marii Dominiki Mazzarello. Już w 1881 r. została wysłana do pracy na Sycylię razem z innymi siostrami. Salezjanki zostały przyjęte tam dość chłodno. Mimo tego rozpoczęły  piękną działalność. Utworzyły kolegium, szkoły, internat, oratorium. Siostra Morano pełniła funkcję nauczycielki, katechetki, zakrystianki, portierki, a z czasem mistrzyni nowicjatu i dyrektorki domu. Pomimo natłoku obowiązków zawsze znajdowała czas na osobistą modlitwę. Codziennie odprawiała drogę krzyżową.

Droga salezjańska to ścieżka usłana różami, na której obecne są także kolce cierpienia. Również siostrę Morano spotkało doświadczenie krzyża: w 1900 r. zdiagnozowano u niej chorobę nowotworową. Przyjęła ją jako wolę Bożą i z salezjańskim optymizmem. Wtedy w szczególniejszy sposób poświeciła się modlitwie za Kościół, siostry i młodzież. W 1908 r. na pytanie jednej z sióstr, czy byłaby gotowa opuścić Sycylię, by objąć funkcję inspektorki, ona odpowiedziała: „A Matka nie ma litości dla moich 61 lat? Zdaję się na wolę Bożą, ale proszę, by Bóg dał mi łaskę dobrego przygotowania się na śmierć”. Śmierć przyszła tego samego roku 26 marca w Katanii.

Podczas beatyfikacji Magdaleny Morano w 1994 r. papież Jan Paweł II przypomniał jej radę, jaką często dawała swoim siostrom: „Myślcie tak, jak myślałby Jezus.” Przy okazji wspomnienia bł. Magdaleny Morano warto wziąć sobie do serca tę myśl.

kl. Krystian Sukiennik