Grudzień rozpoczął się bardzo hucznie, bowiem w sobotę (1 grudnia) w naszym oratorium miała miejsce zabawa andrzejkowa. Zarówno dzieci jak i starsi spędzili ten czas w atmosferze radości, śpiewów i tańców. Każdy znalazł coś dla siebie, ponieważ wieczór składał się z dwóch części. Od 16:30 do 20:00 na pięknie udekorowanej sali bawiły się dzieci, natomiast po nich na parkiet weszli dorośli, który tańczyli aż do północy.

Punktualnie o godzinie 16:30 na sali gimnastycznej zgromadziła się młodzież i dzieci. Po krótkim przywitaniu i oficjalnym rozpoczęciu andrzejek, wszyscy pod opieką animatorów, przeszli do sali opackiej. Tam obejrzeli przygotowane przez salezjanów przedstawienie pod tytułem Powołany Buntownik. Ukazuje ono postać młodego chłopaka, który zagubiony w dzisiejszym świecie, przypadkowo trafia do oratorium, gdzie odkrywa swoje powołanie do życia w zgromadzeniu salezjańskim jako brak zakonny czyli koadiutor.

Następnie wszyscy powrócili do oratorium. Przygotowane przez animatorów i wychowawców gry oraz zabawy przyciągnęły uwagę przybyłych. Dzieci chętnie uczyły się nowych tańców, gier i piosenek. Nie małą atrakcją była kolorowa chusta Klanza, dzięki której wszyscy uczestnicy mogli  się lepiej poznać. Był czas na śmiech, radość, wygłupy, ale nie zabrakło również czasu na modlitwę. Tuż przed 20:00 ksiądz kierownik udzielił wszystkim błogosławieństwa.

Ale… nasze oratorium to nie tylko miejsce dla dzieci i młodzieży, to także miejsce dla rodziców, dziadków. Z tego względu o godzinie 20:00 to właśnie dorośli zagościli na parkiecie. Od pierwszej chwili przystąpili oni do… nauki. Poznawanie kroków belgijki, czy kowbojskiego, stało się dla niektórych nie lada wyzwaniem, ale jednocześnie sprawiło wszystkim wiele radości. Muzyka płynąca z głośników nie pozwalała siedzieć przy stole dłużej niż kilka chwil. Nogi same rwały się do tańca. W kółeczku, w parach, szybko czy wolno, każdy poruszał się w rytm muzyki. Miłą niespodzianką było karaoke, podczas którego można było zaprezentować innym swoje zdolności wokalne.

W miłym towarzystwie czas płynie bardzo prędko. Godzina za godziną mijała niepostrzeżenie, aż okazało się, że wybiła północ. Choć z żalem, to jednak należało kończyć zabawę.  Po modlitwie i błogosławieństwie wszyscy pełni wrażeń, powrócili do swoich domów.

kl. Akacjusz Cybulski SDB