Poniżej zamieszczamy drugą część wywiadu z ks. dr. Ryszardem Sadowskim, rektorem Wyższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Salezjańskiego, dotyczącą wprowadzenia studiów pedagogicznych.


Zobacz także Część I

Alumn Michał Kupiński: Wróćmy do naszego podwórka. Od kilku miesięcy istnieje Towarzystwo Przyjaciół lądzkiego seminarium. Należy do niego już ponad 350 osób. Skąd ta idea?  Jakie są jego cele?

ks. dr Ryszard Sadowski: Cele są proste. Modlitwa o powołania, za tych, którzy już są w seminarium i za tych, którzy w seminarium pracują i mają formować braci salezjanów.

Mając świadomość swoich ograniczeń doszedłem do przekonania o
konieczności stworzenia zaplecza modlitewnego dla naszego domu formacyjnego. Zaproponowałem więc Księdzu Inspektorowi Markowi Chmielewskiemu, by takie towarzystwo powołał.  Księdzu Inspektorowi pomysł się spodobał, poparł go, i oficjalnym dekretem towarzystwo zostało powołane do życia.

Cieszę się, bo nie spodziewałem się, że uda nam się tak dynamicznie z tym towarzystwem ruszyć, a widać, że jest ono prężne, bo prowadzimy aktywną korespondencję z naszymi Przyjaciółmi. Otrzymujemy wiele listów i e-maili z zapewnieniem o wsparciu  modlitewnym, czasami także ofiarami pieniężnymi, ale to jest sprawa drugorzędna, czy nawet czwartorzędna. Ważniejsze
jest budowanie środowiska wsparcia duchowego i modlitwy, które z całą pewnością jest nam potrzebna. A problemy, które niesie życie i te, które w każdym z nas są, na pewno takiej modlitwy i wsparcia wymagają.  Myślę więc, że u podstaw tego towarzystwa jest także mój lęk, że sam nie potrafiłbym podołać wyzwaniom, przed którymi codziennie staję, z drugiej zaś strony odrobina wiary, że Pan Bóg może nam w tym wszystkim pomóc.

MK: Od pewnego czasu jest planowane wprowadzenie studiów pedagogicznych w WSDTS. Czy jest to rzeczywiście potrzebne?

RS:Jest to pytanie dosyć trudne, bo spośród czterech Księży Inspektorów polskich prowincji salezjańskich – dwóch odpowiedziało, że nie, a dwóch, że tak.

MK: Pół na pół…

RS: Jestem przekonany, że jest to potrzebne i ważne. Z jednej strony ważne jest, aby dać naszym młodym współbraciom narzędzia, które pomogą im lepiej zrozumieć młodzież i skuteczniej jej pomagać.

Z drugiej zaś strony istotna jest zachęta naszego Przełożonego Generalnego, który mówi wyraźnie, że zgromadzenie w Polsce staje dziś przed nowym wyzwaniem. Powinniśmy brać przykład z naszych współbraci, którzy 60 lat temu stawali przed pytaniem: jak zachować charyzmat salezjański po wojnie? Musieli wówczas opuszczać szkoły, zakłady wychowawcze i przenosić się do parafii, często parafii pojedynczych. A jednak kilku pokoleniom naszym braci, pomimo bardzo trudnych warunków zewnętrznych, udało się przechować salezjański styl pracy młodzieżowej. Zgromadzenie było na tyle prężne, że kiedy zmieniły się czasy po upadku komunizmu, byliśmy gotowi do intensywnej pracy młodzieżowej. Nastąpił rozkwit salezjańskich szkół, zakładów wychowawczych, oratoriów i różnego rodzaju stowarzyszeń.

Współcześnie jesteśmy w podobnej sytuacji, stajemy jednak przed nieco innymi wyzwaniami. Dzisiejsza młodzież napewno
nie jest gorsza niż dawniej, ale jest jej o wiele trudniej. Dziś przed
młodymi ludźmi stają nowe i trudniejsze dylematy i problemy, a także pokusy.
Wydaje się też, że kultura, w której porusza się dzisiejsza młodzież
jest achrześcijańska, jeśli nie antychrześcijańska. Młodym ludziom trudno jest dziś podejmować dobre i rozsądne decyzje oraz przyjmować odpowiedzialność. Aby skutecznie im pomóc musimy podnosić swoje kompetencje. Ksiądz Generał powiedział, że odpowiedzią na miarę tej, którą udzielili nasi współbracia po
II wojnie światowej, jest dzisiaj podnoszenie kompetencji, aby tej
młodzieży nie tylko chcieć, ale i potrafić pomóc. To jest to, co utwierdza mnie w przekonaniu, że pomimo wydłużenia formacji o kolejny rok, wprowadzenie pedagogiki to właściwa decyzja, która w ciągu najbliższych lat zaowocuje wielkim dobrem.

MK: 5 kwietnia odbyło się ważne spotkanie, podczas którego zastanawiano się nad prawnymi i praktycznymi rozwiązaniami, dotyczącymi studiów pedagogicznych w Lądzie w oparciu o Wydział Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Kto w nim uczestniczył?

RS: Było to spotkanie, w którym udział wzięli:  ks. rektor UKSW Henryk Skorowski SDB, prorektor ds. finansowych ks. Jan Przybyłowski, pani prorektor ds. studiów Dorota Kielak, pan prorektor ds. współpracy międzynarodowej Tadeusz Klimski, pan prorektor ds. studenckich Jarosław Majewski,  pan kanclerz UKSW Marek Lepa, pani dziekan Wydziału Nauk Pedagogicznych (WNP) Jadwiga Kuczyńska-Kwapisz, pani prodziekan WNP Lidia Marszałek oraz prodziekan WNP ks. Stanisław Chrobak SDB. Z naszej strony w spotkaniu wzięli udział: ks. inspektor Marek Chmielewski, ks. ekonom inspektorialny Witold Drzyzgiewicz,  ja, ks. wikariusz Inspektorii Krakowskiej – ks. Adam Paszek oraz ksiądz prorektor do spraw studiów z naszego seminarium w Krakowie ks. Sylwester Jędrzejewski.

MK: Co zostało ustalone na tym spotkaniu?

RS: Po pierwsze, ustaliliśmy, że nie ma prawnych przeszkód do
podpisania umowy między UKSW a Inspektorią Pilską, która reprezentuje pozostałe inspektorie salezjańskie w relacjach do UKSW, w kwestiach związanych z pedagogiką. Po drugie, że są potrzebne kolejne spotkania, które doprecyzują sprawy finansowe i organizacyjne. Rozmawialiśmy oczywiście o strukturze studiów i logistyce związanej z ich wprowadzeniem. By móc podpisać umowę, i już od października rozpocząć studia pedagogiczne należałoby w maju i czerwcu odbyć jeszcze kilka spotkań, które doprowadzą do przygotowania umowy o realizację procesu dydaktycznego z pedagogiki w Lądzie.

MK: Czy były jakieś konkretne ustalenia?

RS: Ustaliliśmy, że współbracia, studiujący pedagogikę, będą
studentami UKSW od początku ich pobytu w Lądzie. Ponadto będziemy realizować program licencjacki, w zakresie studiów niestacjonarnych, ale w trybie stacjonarnym na specjalności pedagogika resocjalizacyjna i opiekuńczo-wychowawcza. Specjalność ta daje nam umiejętności i uprawnienia do pracy we wszystkich
rodzajach dzieł wychowawczych, w jakich salezjanie w Polsce pracują.

Na pewno będą częstsze kontakty z WNP UKSW. Myślę tutaj o wyjazdach do Warszawy na inaugurację roku akademickiego na UKSW oraz udział w sympozjach i konferencjach organizowanych przez WNP. Ciekawie zapowiada się także program praktyk salezjańskich adeptów pedagogiki, które będą odbywać się w
domach poprawczych, domach wychowawczych, domach dziecka, hospicjach, więzieniach oraz w domach pomocy społecznej i domach samotnej matki i innych tego typu placówkach resocjalizacyjnych i wychowawczych.

MK: Czy zmieni się struktura dotychczasowych dwuletnich studiów filozoficznych?

RS: Pierwsze cztery semestry pozostają bez zmian. Dlatego też, nic się nie zmieni dla współbraci z prowincji, które nie wyraziły zgody na te studia.
Jedyną różnicą jest to, że współbracia, studiujący pedagogikę nie
będą pisać pracy proseminaryjnej na drugim roku, ale w czwartym semestrze rozpoczną seminarium licencjackie, w ramach którego napiszą pracę licencjacką z pedagogiki, która będzie zwieńczeniem ich studiów pedagogicznych.

MK: Czy mógłby Ksiądz zdradzić nazwiska profesorów?

RS: Zależy nam na dobrym poziomie studiów, dlatego porosiliśmy do współpracy bardzo dobrych specjalistów, reprezentujących różne środowiska naukowe. Na pewno będzie u nas uczyło kilku naszych współbraci, którzy mają odpowiednie przygotowanie. Między innymi ks. prof. Stanisław Chrobak (teoretyczne podstawy wychowania), ks. dr Kazimierz Gryżenia (filozofia wychowania), ks. Dariusz Stępkowski będzie uczył teoretycznych podstaw kształcenia, ks. Dariusz Buksik – psychologii społecznej, ks. Piotr Marchwicki – psychologii klinicznej z elementami psychopatologii, ks. Zbigniew Formella z Uniwersytetu Salezjańskiego w Rzymie będzie wykładał psychologię komunikacji, ks. dr Bogdan Stańkowski
(pedagogika społeczna) oraz ks. dr Mariusz Chamarczuk (socjologia
wychowania).

Udało się przekonać panią Profesor Krystynę Ostrowską,
która będzie uczyła patologii społecznej z elementami kryminologii. Wszystko wskazuje na to że psychologii rozwoju człowieka będzie uczyła jedna z najlepszych specjalistek z tej dziedziny w Polsce – pani prof. Wanda Zagórska.

Ponadto zgodzili się podjąć wykłady w Lądzie liczni pracownicy WNP UKSW, m.in. pani dziekan Jadwiga Kuczyńska-Kwapisz, pani prof. Barbara Kałdon, pan prof. Jan Piskurewicz, pan prof. Bogdan Szczepankowski, ks. dr Zbigniew Babicki SAC oraz pani dr Anna Fidelus. Wszystko wskazuje na to, że wykłady z zagadnień prawnych podejmie sędzia, orzekający w sprawach nieletnich, a ćwiczenia i warsztaty poprowadzą doświadczeni pedagodzy-praktycy z salezjańskich szkół oraz ośrodków wychowawczych.

MK: To wszystko wygląda bardzo interesująco…

RS: Dużo będzie przedmiotów typowo praktycznych,
warsztatowo-ćwiczebnych. Będą to studia, które rozszerzą nie tylko wiedzę teoretyczną, ale także konkretne umiejętności wychowawcze. Jest to ogromne wyzwanie. Dla studentów
może najmniejsze, bo dla salezjanina przygotowującego się do pracy z młodzieżą studia te powinny być bardzo interesujące i atrakcyjne. Jest to jednak wielkie wyzwanie dla poszczególnych inspektorii. Bo jest to inwestycja w człowieka, która łączy się z wielkimi kosztami zarówno finansowymi, jak i czasowymi. Można by przecież tych współbraci już dzisiaj a wysłać do pracy, a my dajemy im kolejny rok na podnoszenie kompetencji.

Jest to cenny dar i duża ofiara ze strony Zgromadzenia na rzecz młodych współbraci. Mam nadzieję, że będzie to docenione i właściwie wykorzystane.

MK: Niedawno odbyła się beatyfikacja Jana Pawła II.  Jak ksiądz go zapamiętał?

RS: Nigdy osobiście nie spotkałem Ojca świętego. Owszem, gdzieś w
tłumie, jak był w Polsce. Natomiast nigdy nie byłem bezpośredniej jego bliskości. Do mnie najbardziej  trafiło to przemówienie z Westerplatte, kiedy byłem już w zgromadzeniu, gdzieś w pierwszej fazie mojej formacji. Ojciec Święty miał wtedy spotkanie z młodzieżą. To był okres stanu wojennego, kiedy władze zorganizowały to spotkanie specjalnie w takim miejscu, gdzie wiadomo było, że nie będzie można zgromadzić dużej liczby młodzieży. W spotkaniu mogło wziąć udział tylko kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi.  Ojciec św. mówił o Westerplatte, o tym, że trzeba od siebie wymagać. Że każdy z nas ma swoje
Westerplatte, i że dla każdego z nas znaczy to coś innego, ale za
każdym razem znaczy to walkę z sobą i o siebie.

Pamiętam samą śmierć Ojca Świętego, jego umieranie. Byłem wtedy złożony chorobą, leżałem w łóżku. Jego odchodzeniu towarzyszyłem przy odbiorniku radiowym i w ten sposób uczestniczyłem w tej ostatniej katechezie, jaką głosił nam Ojciec Święty swoim cierpieniem.

Cieszę się, że przyszło mi żyć  w czasach, w których mogłem
widzieć tak mądrych i wielkich ludzi jak polski Papież. Jestem przekonany, że osiągnął swą wielkość dzięki niespotykanej wierze Panu Bogu.  Ale o tym się dzisiaj rzadko mówi, a przecież wielkość Jana Pawła II ma swoje źródło w wyjątkowym zaufaniu Bogu. Ojciec Święty był taki wielki, taki kochany – nawet przez ludzi niewierzących i  agnostyków – ponieważ osiągnął niebywałą
dojrzałość jako człowiek. Człowiek dojrzały to ten, który żyje dla innych, a to bez Pana Boga jest bardzo trudne, jeżeli w ogóle możliwe.

MK: Dziękuję za rozmowę.

Zobacz także Część I