„Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali. Po uwięzieniu Jana przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.” (Mk 1,12-15)


Pustynia… samotność… czterdzieści dni postu… jeden Człowiek… trzy pokusy… Opis takiej sytuacji znajdziemy w dzisiejszej Ewangelii. Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. Dla współczesnego człowieka takie słowa brzmią jak fragment jakiejś baśni, fantastycznego opowiadania. Tymczasem to słowo Boże, sama Prawda. Co w takim razie Pan chce do mnie i do ciebie powiedzieć dzisiaj, u progu Wielkiego Postu?

W Biblii pustynia to miejsce szczególnie wymowne, miejsce kroczenia ku Bogu i… miejsce spotkania Go. Jest ona przeciwieństwem rajskiego ogrodu, gdzie pierwsi ludzie mogli cieszyć stałym przebywaniem z Panem. Po grzechu pierworodnym droga w kierunku Boga usłana jest kamieniami, piaskiem, w którym zakopujemy się upadając pod promieniami palącego słońca. Na szczęście Ojciec wychodzi nam na przeciw właśnie tam, gdzie wydawałoby się, że to już kres wędrówki, że dalej nie mamy siły pójść…

Również Syn Boży znalazł się na pustyni i tak jak każdy z nas, zaczął odczuwać głód i pragnienie. Wtedy zjawił się szatan ze swoimi pokusami: chleba, igrzysk i prymatu człowieka nad Bogiem. Kuszenie w istocie sprowadza się do jednego: odrzucenia Boga jako Stwórcy całego stworzenia i zredukowania Go do prywatnej sprawy każdego z nas, aby przypadkiem nie przeszkadzał innym. Szatan chce za wszelką cenę udowodnić, że Bóg nie jest nam do szczęścia potrzebny, że jesteśmy w stanie zbawić się sami i stworzyć idealne królestwo. Jednak to królestwo nie będzie Boże, ale stanie się raczej rzeczywistością anty-boską: materialną, wymierną, sterowaną przez ludzi. W takim schemacie chrześcijaństwo może co najwyżej stać się instytucją dobroczynną świadczącą usługi na rzecz ludzi potrzebujących.

Tymczasem Chrystus pokazuje, że droga do zbawienia jest inna: trzeba umrzeć dla samego siebie, dla chęci panowania nad wszystkim, aby móc przejść do życia w Bogu i realizować Jego wolę. Każda inna droga jest kłamstwem i znajduje swój ostateczny kres u ojca kłamstwa, którym jest diabeł (J 8,44). Właściwa optyka patrzenia na rzeczywistość to taka, w której Bóg znajduje się na pierwszym miejscu, przed pozornie ważnymi, ba!… arcyważnymi innymi sprawami.

Jak przenieść teorię na rzeczywistość? Jest na to jedna prosta rada, powtarzana od dwóch tysięcy lat: abyśmy się nawracali i wierzyli w Ewangelię, czyli uwierzyli Chrystusowi. A co takiego ten Chrystus nam dał, skoro nadal brakuje chleba, ludzie cierpią ogromną nędzę, na świecie szerzy się niesprawiedliwość, wyzyskiwanie słabszych, zabijanie bezbronnych i bezużytecznych? Benedykt XVI w pierwszej części swojej książki „Jezus z Nazaretu” pisze tak: „co nam przyniósł Chrystus? Odpowiedź jest całkiem prosta: Boga”. Jako odpowiedź na wszelkie nasze rozterki i cierpienia Jezus mówi: Moje kochane dziecko, daję ci Ojca, do którego możesz  w każdej chwili zawołać – Abba! Tatusiu! – i schronić się w Jego ramiona.

Czy spróbujemy rozpocząć tegoroczny Wielki Post tak po prostu zaczynając od Boga? Cóż ci szkodzi spróbować? Zatem, gdzie jest twój Bóg?

kl. Michał Piechota SDB