równowagaKiedy myślę o równowadze, przychodzi mi do głowy obraz z lat dzieciństwa. Dwójka dzieci na placu zabaw idzie pobawić się na równoważni –huśtawce (koniku). Jedno siada z jednej strony, a drugie naprzeciw. Bawią się w najlepsze… W czym jednak tkwi sedno tej prostej zabawy?

W biologii równowagę określa homeostaza. Filozofowie nazwą ją harmonią. Daleki Wschód zaproponuje nawet równowagę dobra i zła w kosmosie. Ekolodzy będą mówić o zrównoważonym rozwoju, (by działać w środowisku tak, aby zminimalizować negatywny na nie nacisk, jednocześnie jak najwięcej z niego wyciągając dla siebie). Jak jednak jest między ludźmi z równowagą w obdarowywaniu i otrzymywaniu?

Potrzebujemy brać. Od chwili poczęcia jesteśmy nastawieni na branie: wpierw pokarm przez pępowinę w łonie matki, zaraz po urodzeniu ssaliśmy pierś, by zaspokoić głód i pragnienie takiej bliskości z mamą, jakiej do końca życia już nie doświadczymy. Całkowita zależność emocjonalna i życiowa dziecka w stosunku do rodziców jest zrozumiała. To rodzice dają a dziecko bierze. Przychodzi jednak czas, kiedy w końcu trzeba coś dać…bitwaozabawke

Pierwszy dzień w przedszkolu z rówieśnikami. I już jedno dziecko od drugiego zaczyna się domagać zabawki, czasu, uwagi, pomocy i tak całe życie. Konkurencja o względy u nauczycieli w szkole, potem w pracy o dobry układ z pracodawcą, we wspólnotach osiedlowych, w radach miast. Nawet w relacjach z Bogiem pojawia się pragnienie, żeby wszystko było w jak najlepszym porządku, by odczuć błogi pokój ducha. Chęć, by się podzielić, dać coś z siebie jest postawą wyuczoną. Z natury jesteśmy egoistami. To wychowanie będzie decydować o tym, czy nauczymy się dzielić, nauczymy się poświęcać czas i w końcu, czy będziemy na innych w ogóle zwracać uwagę. Oznacza to wysiłek, który trzeba włożyć, ale nie daremny. Kiedy daję z radością, to radość jest podwójna, bo dzielona na wielu.

Równowaga więc w dawaniu i braniu jest możliwa, jeżeli umiemy przyjmować drugiego człowieka jakim jest. To jest pierwszy drogowskaz – by akceptować drugą osobę. Nawet jeśli chcemy obdarować kogoś prezentem, dobrym słowem, czy pomocą, trzeba być przygotowanym na to, że może nie zostać to przyjęte. Drugi drogowskaz to umiejętność przyjmowania z radością. To jak postawa rodzica wobec dziecka, które często daje zupełnie niepotrzebną rzecz, np. zerwany na łące kwiatek, ale tata czy mama bierze go jednak z radością. Trzeci drogowskaz to by obdarowywać bezinteresownie. W przeciwnym razie wchodzimy w grę intryg i przekupstwa. Najważniejszą jednak zasadą, by się dzielić jest przede wszystkim miłość. Posiadać siebie i dawać siebie (Sł. B. Franciszek Blachnicki) – to właśnie ona. Kochać i być kochanym – w tym wyraża się równowaga w dochodzeniu do pełni radości z dzielenia się z drugą osobą.konik

 Zabawa na równoważni (huśtawce) jest udana wtedy, kiedy jedno i drugie dobrze wyczuwa swój ciężar, swoją siłę odbicia się od ziemi i dobrze wie, z kim się bawi. Wszystko okraszone jest uśmiechem i radością dopóty, dopóki jedno lub drugie nie zacznie wykorzystywać przewagi masy, bądź po prostu zrezygnuje z zabawy. Kiedy jedno drugiemu daje poczucie, że jest przyjęte i czują się z tym dobrze.

kl. Patryk Chmielewski SDB