Św. Jadwiga pogrążona w modlitwie, pary wirujące w tańcu na rozległym tarasie, mali więźniowie zatrzymujący drewnianymi belkami pędzące wagoniki z urobkiem – te obrazy podsuwała nam rozpalona wyobraźnia w czasie zwiedzania monumentalnych pomników naszej historii w czasie tegorocznej wycieczki przewodników.

Tegoroczna wycieczka była bardzo urozmaicona. 7 osobowa grupa na czele z ks. Markiem Babiczem rozpoczęła zwiedzanie ciekawych miejsc od pocysterskiego klasztoru w Trzebnicy. O ogromie tego obiektu niech świadczy fakt, że został on wyposażony w dwa wirydarze. Na jednym z nich mieszkała, w specjalnie dla niej przygotowanym domku, św. Jadwiga Śląska. Największe wrażenie zrobiły na nas krużganki – jasne, przestronne, wspaniale udekorowane obrazami. Wielkość klasztoru najlepiej można ocenić podczas sprzątania. Jakie to szczęście, że klasztor w Lądzie nad Wartą jest nieco mniejszy…

Wieczór spędziliśmy na zwiedzaniu miasta tysięcy mostów – Wrocławia. Nastrojowe światła latarni, artystycznie podświetlone budynki nadają czar staremu rynkowi. Po długim czasie spędzonym na wsi, dobrze jest wmieszać się w tłum i wsłuchać w tętno żyjącego miasta. Po spacerze i lodach z prawdziwą przyjemnością położyliśmy się spać w domu na Placu Grunwaldzkim.

Poranek był świadkiem dojmującej straty. Podobnie jak miliony Polaków, zostaliśmy ograbieni z całej godziny snu. Jak tak można? Dramat!!! Na szczęście wielu z nas wyrównało sobie tę stratę w czasie podróży do Henrykowa… Ten pocysterski klasztor jest nam szczególnie bliski, bowiem do niego udali się niemieccy cystersi z Lądu. Budynek, do którego się przenieśli jest znacznie większy od naszego. Posiada także jeden z najstarszych obrazów św. Jana Bosko w Polsce. Portret datowany na rok 1889 został namalowany rok po śmierci naszego Założyciela.

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim przypomina wydmuszkę. Na zewnątrz – imponująca swym rozmachem i symetrią architektura, wewnątrz – dojmująca pustka skradzionych dzieł sztuki i zrujnowanych pomieszczeń. Kolejna ofiara II wojny światowej…

Były klasztory, miasto, pałac, teraz czas na podziemia. II wojna światowa skrywa wciąż wiele niewyjaśnionych tajemnic. Do niedawna Polska żyła sprawą „Złotego Pociągu”. Przeprowadzono wtedy liczne badania, a wielu naukowców i poszukiwaczy zaangażowało się w jego odnalezienie. My nie mieliśmy ambicji odnaleźć wagonów pełnych złota (choć nie mielibyśmy nic przeciwko temu), ale chcieliśmy na własne oczy ujrzeć jeden z obiektów wydrążonych w masywie Gór Sowich. Wybraliśmy  największy z dostępnych obiektów – „Riese” kompleks Włodarz. Razem z przewodnikiem szliśmy długimi tunelami wykutymi w litej skale, płynęliśmy łodzią po zalanym odcinku sztolni, aby wreszcie wpłynąć do majestatycznej hali, pokazującej wielkość planowanych pomieszczeń . Rozmach, ciekawe rozwiązania technologiczne i ogromne tempo prac budzą podziw. Tylko za jaką cenę…

Powrót do Lądu idealnie zbiegł się w czasie z meczem naszej reprezentacji. I chociaż nie mogliśmy tego zaplanować, to jednak zwycięstwo z Czarnogórą było prawdziwym ukoronowaniem naszej wyprawy.