Ks. Jan Twardowski pisał: „Własnego kapłaństwa się boję, własnego kapłaństwa się lękam i przed kapłaństwem w proch padam i przed kapłaństwem klękam”. Coś w tym jest, że jest to tajemnica, przed którą nie można przejść obojętnie. Coś się kończy, a coś zaczyna. Wiedzą o tym ci, którzy w święto Matki Kościoła przeżywali swój jubileusz kapłaństwa. Kto jak nie oni, uczą nas wierności i wiary w Chrystusa Najwyższego Kapłana.

            Jeden dzień, a tyle wrażeń. Po pierwsze święto Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła. Po drugie jubileusze 25 i 50 lat kapłaństwa naszych współbraci z Inspektorii Warszawskiej i Pilskiej. Uroczystość jubileuszowa rozpoczęła się wspólną kawą, na której nie zabrakło wspomnień i anegdot z czasów seminarium. Następnie zebraliśmy się na uroczystej Mszy św. pod przewodnictwem ks. Inspektora Romana Jachimowicza. Przybyłych gości przywitał w rozbudowanym wstępie ks. Mariusz Chamarczuk – rektor seminarium, a słowo Boże do zebranych parafian, gości oraz jubilatów wygłosił ks. Inspektor Andrzej Wujek, który nawiązał do Maryi jako tej, która jest Matką Kościoła, ale również Matką kapłanów. Po sprawowanej Eucharystii słowo w imieniu pięciu pięćdziesięciolatków wygłosił ks. prof. Marian Ciszewski, który łamanym głosem ze wzruszenia dziękował Bogu przez ręce Maryi, lądzkiej Pani, za dar kapłaństwa. Po nim, w imieniu srebrnych jubilatów, okolicznościowe słowo skierował do zebranych ks. Sławomir Łubian, były inspektor, który w prosty, pokorny sposób podziękował za dar kapłaństwa. Użył do tego modlitwy, którą każdy salezjanin odmawia codziennie, aby ukorzyć się przed Bogiem i uświadomić sobie, że to on jest twórcą i przyczyną naszego działania. Po jubileuszowych przemówieniach, księża inspektorzy wręczyli świętującym rocznicę święceń kapłańskich błogosławieństwa papieskie. Przedostatnim punktem świętowania, był uroczysty obiad, na którym też nie zabrakło zabawnych historii z życia seminaryjnego. Na koniec jubilaci wraz z kapłanami z lądzkiej wspólnoty udali się na kawę i deser do wspólnotowej sali.

            Dla nas, młodych salezjanów, takie uroczystości to okazja do wpatrywania się w przykłady wiernych kapłanów, którzy żyli w niełatwych czasach powojennych oraz zrywu wolnościowego. Dobrze, że jest z kogo brać przykład! Jeden z nich powiedział do nas: „Jutro będzie wasz jubileusz 50 lat kapłaństwa”.